Jak zlecać zadania AI do wykonania w Google Ads
Większość poleceń, które kończą się inaczej, niż chcieliśmy, brzmi zupełnie konkretnie. Problem rzadko leży w modelu. Leży w tym, że zleciliśmy powód, a nie zadanie.
„Zrób audyt konta” nie jest zadaniem
„Zróbmy audyt konta”. „Poprawmy optymalizację”. „Sprawdź, co jest nie tak”. Wszyscy kiwają głowami, a potem każdy robi coś innego.
Te zdania mają wspólną cechę: nie da się ich odhaczyć. Po żadnym wykonaniu nikt nie powie „zrobione”, bo nie ma warunku, który by o tym rozstrzygał. To powody, dla których siadamy do pracy. Nic w nich nie mówi, kiedy skończyć.
Sprawdzian jest prosty. Zadaj sobie pytanie: po czym poznam, że to jest skończone? Jeśli odpowiedź brzmi „no, będzie lepiej”, zlecenie jeszcze nie istnieje.
Cztery pola
Zadanie, które da się wykonać bez zgadywania, ma cztery pola. Żadne z nich nie jest formalnością i każde da się wypełnić jednym zdaniem.
Cel — co ma być inaczej, gdy skończymy
Tak sformułowany, żeby dało się to sprawdzić.
- Słabo: „lepsze wyniki”
- Dobrze: „każda reklama w kampanii Marka ma komplet 15 nagłówków i 4 opisy”
Cel biznesowy to nie cel zadania. „ROAS powyżej 400%” i „więcej sprzedaży” zależą od rynku, sezonu i konkurencji. Zadanie może być wykonane bezbłędnie, a taki cel nieosiągnięty. Bywa też odwrotnie. Zapisz cel biznesowy jako powód, a osobno podaj cel zadania, który po wykonaniu da się odhaczyć.
Zakres — które kampanie, jaki okres
Bez zakresu dostajesz średnią ze wszystkiego, a średnia ukrywa dokładnie to, czego szukasz.
- Słabo: „na koncie”
- Dobrze: „wszystkie kampanie z wydatkiem, ostatnie 30 dni”
Przy produktach 30 dni zwykle nie wystarcza. To, co sprzedaje się rzadziej, wyjdzie na słabe, choć wcale takie nie jest. Długi ogon potrzebuje 90 dni, żeby pokazać cokolwiek.
Granice — czego nie ruszamy
Pole pomijane najczęściej i najdroższe w skutkach.
- „Budżet bez zmian”
- „Kampanii brandowej nie tykamy”
- „Nic nie zmieniamy bez mojej zgody”
Puste granice nie znaczą „wszystko wolno”. Znaczą, że ktoś inny zgadnie za ciebie, gdzie one leżą.
Wynik — co chcesz dostać na koniec
Lista do akceptacji czy zmiana już wykonana? To dwa różne zlecenia.
- Słabo: „żeby było dobrze”
- Dobrze: „propozycje na ekranie, zmiany dopiero po mojej zgodzie”
Trzy pułapki, które wychodzą dopiero przy robocie
Słowa, które brzmią precyzyjnie i nie znaczą nic
„Produkty do wykluczenia” nie znaczy nic, dopóki nie ustalisz progu. Przy jednym kryterium wyjdzie dwadzieścia produktów, przy innym dwieście. Oba odczyty są poprawne.
Do tej rodziny należą też „słabe kampanie”, „drogie frazy” i „nieopłacalne grupy”. Każde z nich wymaga liczby, zanim cokolwiek policzysz.
Dwa pytania w jednym poleceniu
„Które produkty zarabiają” i „czy ROAS nie jest podbity przez markę” to dwie osobne analizy. Pracują na innych poziomach i wymagają innych okresów: produkty potrzebują długiego ogona, a rozdzielenie marki od reszty wymaga pełnych miesięcy kalendarzowych, żeby jeden dobry tydzień nie przechylił wyniku.
Wrzucone razem dadzą raport, w którym wszystko wygląda dobrze i nic z tego nie wynika.
Jest jeszcze kolejność. Progi opłacalności policzone na wyniku podbitym przez markę pokażą produkty jako dochodowe, choć zarabia na nich marka. Najpierw rozdziel, potem licz.
Próg podany za wcześnie
Kryterium wybrane przed zobaczeniem rozkładu trafia albo w trzy produkty, albo w trzysta. Czasem uczciwiej zostawić je otwarte i domknąć po pierwszym odczycie, gdy widać, gdzie faktycznie przebiega granica.
To jedyne pole, które wolno świadomie zostawić puste, pod warunkiem że jest oznaczone jako puste, a nie zgadnięte.
To samo zlecenie, przed i po
Przed:
Zrób audyt mojego konta Google Ads.
Po:
Sprawdź, które produkty zarabiają, a które są do wykluczenia. Osobno sprawdź, czy ROAS nie wygląda tak dobrze dlatego, że reklamujemy się na własną markę. Konto e-commerce, wydatek w PMax i Shopping, dane z 90 dni. Niczego nie zmieniamy bez mojej zgody. Chcę listę produktów do wykluczenia i osobno wynik policzony bez marki. Progu opłacalności jeszcze nie podaję — ustalimy go, gdy zobaczę rozkład.
Drugie zlecenie da się wykonać. Po wykonaniu da się powiedzieć, czy zostało wykonane. To cała różnica.
Metoda działa też bez AI
Te cztery pola nie są niczyje i nie wymagają konkretnego narzędzia. Działają wszędzie tam, gdzie ktoś wykonuje polecenie za ciebie, także wtedy, gdy tym kimś jest człowiek. Junior, który dostaje „ogarnij te kampanie”, ma dokładnie ten sam problem co model: musi zgadnąć, o co chodziło.
Różnica polega na tym, że model zgadnie natychmiast, w skali całego konta i bez wahania. Dlatego przy AI opisanie zadania przestaje być formalnością, a staje się właściwą pracą.
Bądź na bieżąco z Google Ads i AI
Nowości ze świata Google Ads i AI, poradniki i tutoriale prosto na Twoją skrzynkę. Bez spamu. W każdej chwili możesz się wypisać.