Pytania klienta o Google Ads: jak z pomocą AI odpowiadać szybciej i bez zgadywania

Lead: Klient pisze: „W piątek startuje promocja, minus 25% na namioty i śpiwory, przez dziesięć dni. Niech reklamy ją pchają, budżet nie jest problemem”. W tych dwóch zdaniach kryją się trzy pytania, których klient nie zadał, a plan ułożony bez odpowiedzi na nie jest zgadywaniem. Odpowiedź powstaje więc w dwóch etapach: najpierw krótki mail z pytaniami, potem, po odpowiedzi klienta, plan i gotowa wiadomość. Asystent AI z dostępem do konta skraca drugi etap do kilkunastu minut, pod warunkiem że pracuje w dobrej kolejności: najpierw pyta, potem liczy, na końcu pisze. Ten poradnik pokazuje tę kolejność krok po kroku, od przeczytania maila do wysłania odpowiedzi z tabelą, która nie rozsypie się w skrzynce klienta. Na końcu jest lista zasad, które można przenieść do własnej procedury.

Tak odpowiadamy na maile klientów. Każdy krok da się zrobić ręcznie w panelu Google Ads i w arkuszu, a AI przejmuje z nich te, które są żmudne. Sklep w nagraniu powyżej wymyśliliśmy na potrzeby filmu, a liczby wygenerowaliśmy, żeby nie pokazywać danych żadnego klienta. Przebieg rozmowy i rachunek są takie same jak na prawdziwych kontach. Sesja w nagraniu trwała około jedenastu minut. Obraz jest po angielsku, a polską ścieżkę lektora i napisy wybierzesz w ustawieniach odtwarzacza.

Co robi AI, a co zostaje po stronie człowieka

Najwięcej czasu przy odpowiedzi na mail zabiera mechanika: zebranie danych z kilku kampanii w jedną tabelę, przeliczenie progów, napisanie maila prostym językiem i złożenie tabeli, która przetrwa wklejenie do poczty. To robi asystent AI:

  • rozpisuje mail klienta na pytania i proponuje, o co dopytać,
  • odczytuje kampanie i układa je w tabelę pod kątem pytania,
  • liczy próg rentowności i szacunki po rabacie,
  • przygotowuje podgląd zmiany, zanim cokolwiek trafi na konto,
  • pisze odpowiedź, a poza nagraniem składa ją także jako plik HTML albo szkic w skrzynce.

Po stronie człowieka zostają trzy decyzje: czy pytania do klienta są właściwe, czy zmiana ma wejść na konto i czy odpowiedź ma wyjść do klienta. W nagraniu na „tak” czeka zmiana na koncie, a odpowiedź kończy się jako szkic do przeczytania.

1. Przeczytaj mail jak listę pytań

W każdym zdaniu maila kryje się pytanie, którego klient nie zadał. „Promocja startuje w piątek” to pytanie o to, kiedy zmienią się ceny na stronie i w pliku produktowym, bo reklama z ceną sprzed rabatu kłóci się ze stroną. „Niech reklamy ją pchają” to pytanie o to, przy jakim zysku. „Budżet nie jest problemem” nie jest liczbą, a bez liczby nie wiadomo, ile dołożyć i kiedy przestać.

Równie ważne jest to, czego w mailu nie ma. Klient prawie nigdy nie podaje marży ani stanów magazynowych, a od nich zależy, czy dodatkowa sprzedaż w ogóle się opłaci i czy sklep zdąży ją obsłużyć.

2. Dopytaj, zanim zajrzysz do danych

Zadajemy najwyżej trzy pytania, każde na jedną linijkę, tak żeby klient mógł odpowiedzieć w minutę. W nagraniu brzmiały tak:

  • jaka będzie marża na namiotach i śpiworach po rabacie 25%,
  • czy ceny promocyjne trafią do pliku produktowego i od kiedy,
  • ile najwyżej możemy dodatkowo wydać przez te dziesięć dni.

Klient odpowiedział, że marża spada z 40% do 25%, ceny promocyjne wchodzą na stronę i do pliku w piątek rano, a limit dodatkowego wydatku to 1 500 dolarów.

Pierwsze pytanie zawsze dotyczy marży. Bez niej nie wiadomo, gdzie jest próg rentowności, a każda liczba w analizie wisi w powietrzu. Przy marży warto od razu ustalić, co ona obejmuje (dostawę, płatności, zwroty) i czy wartość konwersji w Google Ads jest netto, czy brutto. Gdy konto raportuje wartość z VAT 23%, a marża jest liczona od ceny netto, próg 400% netto to w raporcie około 492%.

Przy trzecim pytaniu ustalamy, czy klient chce te pieniądze wydać, czy tylko pozwala je wydać. Budżet podniesiony przy niezmienionym celu może nie zostać wydany w całości i nic złego się wtedy nie dzieje. Gdy wydajemy na siłę, pieniądze trafiają tam, gdzie konwersji jest najmniej.

Z samego maila nie stawiamy diagnozy. Odpowiedzi klienta wchodzą do rachunku, a rozstrzygają liczby z konta.

3. Odczytaj konto pod kątem pytania

Do tabeli bierzemy dane włączonych kampanii z ostatnich 30 dni: koszt, wartość konwersji, ROAS, cel, wykorzystanie budżetu i udział w wyświetleniach utracony z powodu budżetu. W nagraniu dwie kampanie sprzedają namioty:

  • kampania w wyszukiwarce ma ROAS 608% przy celu 400%, wydaje 97% budżetu i traci przez budżet 38% udziału w wyświetleniach,
  • kampania Performance Max ma ROAS 522% przy celu 500% i wydaje tylko 69% budżetu.

Performance Max nie raportuje udziału utraconego przez budżet (w API zwraca zero), więc tam o zapasie mówi wykorzystanie budżetu. Już z tej tabeli widać, która kampania ma za mało pieniędzy, a która ma pieniądze, których nie wydaje.

4. Policz próg rentowności po rabacie

Rabat zmienia rachunek dwa razy. Obniża marżę, więc podnosi próg rentowności, i zmniejsza wartość każdego zamówienia, więc ten sam ruch daje niższy ROAS.

  • Próg rentowności ROAS = 1 ÷ marża. Marża 40% (0,40) daje 2,5, czyli 250%. Marża 25% daje 4, czyli 400%.
  • Te same zamówienia po cenach promocyjnych są warte o 25% mniej, więc szacunkowy ROAS w promocji to obecny ROAS × 0,75. Ten mnożnik działa wtedy, gdy kampania sprzedaje wyłącznie produkty z promocji. Przy mieszanej sprzedaży liczymy go na udziale produktów promocyjnych.

Liczbę od klienta warto sprawdzić rachunkiem. Marża po rabacie to (marża − rabat) ÷ (1 − rabat): przy 40% i rabacie 25% wychodzi tylko 20%. Wyższa marża w odpowiedzi klienta oznacza zwykle, że część rabatu dopłaca dostawca albo towar kupiono taniej. Warto o to dopytać, bo przy 20% próg rośnie do 500% i cały plan wygląda inaczej. W nagraniu przyjmujemy 25%, tak jak podał klient.

Performance Max spada z 522% do około 392%, czyli poniżej progu. Kampania w wyszukiwarce spada z 608% do około 456% i zostaje nad nim. Szacunek × 0,75 pokazuje, co by się stało przy niezmienionych stawkach. Optymalizator konwersji pilnuje jednak celu na wartościach po rabacie, więc przy celu 500% sam ograniczy stawki i odda część ruchu, żeby wrócić do 500%. Na pytanie „dlaczego nie obniżyć celu, żeby sprzedać więcej?” odpowiedź brzmi więc: przy ROAS poniżej 400% każda sprzedaż przynosi stratę, a Performance Max już przy obecnym celu szacunkowo schodzi pod próg, więc obniżać nie ma czego. Szacunek jest przy tym ostrożny, bo pomija wyższy współczynnik konwersji w promocji.

W poradniku o docelowym ROAS piszemy, że w promocji cel obniżamy albo zdejmujemy, a kampania, która nie wydaje budżetu, ma zwykle cel za wysoki. Obie zasady mają granicę: próg rentowności policzony z marży po rabacie. Cel obniżamy najwyżej do progu, a lepiej z zapasem nad nim, bo docelowy ROAS to średnia i pojedyncze sprzedaże wypadną poniżej. Zdjęcie celu wchodzi w grę tylko wtedy, gdy marża po rabacie zostawia duży zapas nad progiem. Performance Max wydaje tu 69% budżetu, a cel i tak zostaje, bo jej szacunkowy ROAS w promocji leży już pod progiem.

5. Budżet tylko tam, gdzie go brakuje

Podwyżka budżetu pomaga tylko wtedy, gdy kampania wydaje cały budżet i mimo to traci udział w wyświetleniach przez budżet. Kampania w wyszukiwarce spełnia oba warunki, więc na dziesięć dni promocji dostaje 130 zamiast 80 dolarów dziennie. To 500 dolarów więcej przy limicie 1 500 dolarów, który podał klient. Performance Max zostaje bez zmian, bo nie wydaje nawet tego, co ma.

Poza promocją budżet podnosimy o 10-20% co około 50 konwersji. Na krótką akcję skok o 62,5% jest świadomy, bo ma zapisaną datę powrotu. Google potrafi jednego dnia wydać nawet dwa razy więcej niż budżet dzienny, a w skali miesiąca rozlicza najwyżej 30,4-krotność średniego budżetu dziennego, więc nadwyżki z pojedynczych dni wyrównują się w rozliczeniu. 500 dolarów to realny plan, a zapas do limitu klienta zostaje na ewentualną dalszą podwyżkę. Ruch w promocji często rośnie na starcie i tuż przed końcem, więc przy dłuższej akcji warto rozłożyć budżet nierówno.

6. Ceny, plik produktowy i komunikat promocji

Kampania w wyszukiwarce prowadzi na stronę, więc budżet podnosimy dopiero wtedy, gdy na stronie stoją ceny promocyjne. Performance Max i reklamy produktowe pokazują cenę z pliku produktowego, więc tam warunkiem jest plik. W nagraniu oba terminy wypadają w piątek rano. Obniżkę oznacza się atrybutem sale_price, okres promocji atrybutem sale_price_effective_date, a price zostaje ceną bazową. Cena w pliku niezgodna ze stroną albo koszykiem może skończyć się odrzuceniem produktu w Merchant Center, i to akurat w dniu startu.

Plakietki promocji w Zakupach Google nie da się wymusić, tak samo jak wyświetlenia konkretnego linku do podstrony. Lepiej napisać to klientowi z góry, bo inaczej uzna, że ktoś czegoś nie zrobił.

Promocję ogłaszamy w kampanii w wyszukiwarce linkiem do podstrony z promocją (w panelu: komponent z linkami do podstron), z tekstem zatwierdzonym przez sklep i z datą końca, żeby sam się wyłączył. Google Ads ma też osobny komponent promocji, z wysokością rabatu i datami, a Merchant Center osobne promocje dla Zakupów. Jedno i drugie przechodzi dłuższą weryfikację niż link do podstrony, więc warto je przygotować z wyprzedzeniem. Link dodany na poziomie kampanii wyłącza w niej linki do podstron z poziomu konta, więc przed dodaniem sprawdzamy, co kampania traci. Zasobów w działającej kampanii Performance Max na czas promocji nie podmieniamy, bo system zaczyna wtedy na nowo testować kombinacje i wyniki potrafią się zachwiać w środku akcji. Wszystko, co wymaga akceptacji Google, przygotowujemy dwa lub trzy dni przed startem, bo w gorących okresach weryfikacja potrafi się przeciągnąć.

7. Podgląd i zgoda przed każdą zmianą

Każda zmiana zaczyna się od podglądu: kampania, wartość przed i po, zmiana w procentach. Podgląd w nagraniu pokazuje +62% (dokładnie 62,5%) i ostrzega, że optymalizator konwersji potrzebuje czasu, żeby się do takiej zmiany dostosować. Przyjmujemy ostrożnie od tygodnia do dwóch, a przy dziesięciodniowej promocji to ważna informacja. Podwyżkę dostaje więc kampania z ROAS wyraźnie nad progiem, bo ma zapas na kilka dni dostosowania.

Zmiana czeka na decyzję człowieka i na start promocji. Klient powinien wiedzieć, kto wprowadza zmiany na koncie, żeby nikt po jego stronie nie zaakceptował w tym czasie rekomendacji Google, które ruszą te same ustawienia. Automatyczne stosowanie rekomendacji zostaje wyłączone.

8. Warunek przerwania i data powrotu

Kampania w wyszukiwarce ma cel 400%, czyli dokładnie tyle, ile wynosi próg w promocji. Średni ROAS około 456% daje zapas, ale dodatkowe 50 dolarów dziennie kupuje coraz droższe kliknięcia. Cel 400% to średnia, więc pozwala kupować kolejne kliknięcia aż do progu rentowności, a pojedyncze nawet poniżej. Dlatego w trakcie promocji co dzień sprawdzamy ROAS narastająco od startu i porównujemy go z progiem 400%. Wynik z ostatnich trzech dni traktujemy tylko jako sygnał ostrzegawczy: przy dwóch lub trzech konwersjach dziennie to za mało danych na decyzję, a świeże dni są zaniżone, bo część konwersji dopisuje się z opóźnieniem. Gdy ROAS narastająco zbliża się do progu, podnosimy cel kampanii albo cofamy budżet. Ten warunek przerwania zapisujemy w planie przed startem, razem z decyzją, kto go sprawdza.

Datę powrotu zapisujemy w tym samym miejscu: w poniedziałek po promocji budżet wraca do 80 dolarów, a link do podstrony z promocją się wyłącza. Kiedy koniec jest ustalony z góry, nikt nie musi o nim pamiętać w dniu, w którym sklep żyje już czymś innym.

Dane z promocji to anomalia. Do ustawiania celu nie bierzemy okna, które ją obejmuje, a po powrocie czekamy na około 50 nowych konwersji, zanim ocenimy wynik kampanii. Inaczej jest po długim sezonie: tam budżet obniżamy stopniowo, o 10-15% tygodniowo. Po krótkiej podwyżce na czas promocji budżet wraca od razu.

9. Co ma być w odpowiedzi

Odpowiedź ma się mieścić w kilku linijkach i brzmieć tak, jak klient mówi o swoim sklepie. Udział w wyświetleniach i nazwy optymalizatorów konwersji zostają w analizie. W mailu są:

  • plan z liczbami: co się zmienia, na jak długo i ile to kosztuje wobec limitu klienta,
  • jedno zdanie o tym, czego nie zmieniamy, jeśli klient mógł się tego spodziewać,
  • prośby do klienta, ponumerowane, żeby dało się na nie odpowiedzieć punkt po punkcie,
  • co robimy, jeśli klient nie odpowie na czas,
  • data powrotu, zapisana jako konkretna data.

Odpowiedź z nagrania:

„Dzień dobry, dziękujemy za informację o promocji. Na dziesięć dni podnosimy budżet kampanii w wyszukiwarce na namioty i śpiwory z 80 do 130 dolarów dziennie. Łącznie to 500 dolarów więcej, sporo poniżej limitu 1 500 dolarów. Docelowy ROAS zostaje na 500%: przy marży po rabacie próg rentowności wynosi 400%, więc przy niższym celu sprzedawalibyśmy ze stratą. Potrzebujemy od Państwa dwóch rzeczy: 1. potwierdzenia, że stany najlepiej sprzedających się namiotów wystarczą na więcej zamówień, 2. akceptacji tekstu linku do podstrony z promocją, który prześlemy osobno. W poniedziałek po promocji wszystko wraca do zwykłych ustawień.”

Ten szkic warto poprawić w czterech miejscach. Zdanie o 500% dotyczy kampanii Performance Max, a klient, który zajrzy do panelu, zobaczy przy kampanii w wyszukiwarce cel 400%. „Przy niższym celu” powinno brzmieć „przy celu poniżej 400%”, bo strata zaczyna się dopiero pod progiem. Brakuje zdania o tym, co się stanie bez odpowiedzi klienta, na przykład: „Bez potwierdzenia stanów do czwartku zostawiamy budżet bez zmian”. „Poniedziałek po promocji” lepiej zamienić na datę.

Pewniki i szacunki trzymamy osobno. Szacunek „ROAS w promocji około 456%” zostaje w analizie, a jeśli trafia do maila, piszemy go z zaznaczeniem, że to szacunek.

10. Wybierz formę odpowiedzi

W nagraniu odpowiedź powstaje jako zwykły tekst. Ten i kolejne kroki opisują, jak dostarczyć ją klientowi. Forma zależy od tego, ile w odpowiedzi jest liczb i co klient z nią zrobi:

  • zwykły tekst wystarcza, gdy odpowiedź nie ma tabeli,
  • HTML w treści maila sprawdza się przy jednej lub dwóch tabelach, także gdy klient przekaże mail dalej,
  • strona z odpowiedzią pasuje do dłuższej analizy z kilkoma tabelami i wykresem, gdy dane będą się jeszcze zmieniać,
  • PDF zostaje przy formalnym raporcie, który klient archiwizuje albo przekazuje zarządowi.

Kolumny wyrównane spacjami wyglądają dobrze tylko tam, gdzie powstały. W Gmailu i Outlooku znaki mają różną szerokość, więc taka tabela się rozsypuje. Niezależnie od formy odpowiedź może trafić do skrzynki od razu jako szkic w wątku klienta (krok 13).

11. Tabela HTML do wklejenia w mail

Asystent AI składa odpowiedź jako jeden plik HTML. Otwieramy go w przeglądarce, klikamy przycisk „Kopiuj odpowiedź” i wklejamy całość do nowej wiadomości. Polecenie, którego używamy:

„Złóż odpowiedź do klienta jako jeden plik HTML. Tabele jako <table> ze stylami wpisanymi w znaczniki, bez bloku <style> i bez klas. Szerokość do 600 pikseli, liczby wyrównane do prawej, kwoty z walutą, jasne tło i ciemny tekst, bez obrazków. Nad odpowiedzią dodaj ramkę z instrukcją i przycisk «Kopiuj odpowiedź», który kopiuje samą odpowiedź, bez ramki. Liczby bierz wyłącznie z odczytów z tej rozmowy.”

Przycisk kopiuje samą odpowiedź, więc instrukcja nie trafi do klienta, co przy zaznaczaniu całej strony łatwo przeoczyć. Ostatnie zdanie polecenia chroni przed liczbą wziętą z pamięci zamiast z odczytu. Style muszą siedzieć w znacznikach, bo blok <style> przy wklejaniu przechodzi tylko częściowo, a część programów pocztowych go pomija. Jasne tło ma znaczenie, bo aplikacje w trybie ciemnym potrafią odwrócić kolory. Klasyczny Outlook dla Windows renderuje maile silnikiem Worda: tabele i style w znacznikach przetrwają, ale układ oparty na nowoczesnym CSS się rozsypie. Gmail obcina wiadomości większe niż około 102 KB i pokazuje resztę dopiero po kliknięciu, więc długą odpowiedź lepiej przenieść na stronę.

12. Strona z odpowiedzią

Dłuższa analiza trafia na stronę, a klient dostaje w mailu link zamiast załącznika. Stronę można poprawić pod tym samym adresem, gdy dojdą nowe liczby, więc u góry stoi data odczytu danych, a pod nią krótka lista zmian. Bez niej klient widzi inne liczby niż poprzednio i nie wie dlaczego.

Do ochrony prywatności nie wystarczy adres trudny do odgadnięcia. Link w mailu bywa przekazywany dalej, a skanery bezpieczeństwa poczty go otwierają, więc strona z danymi wrażliwymi potrzebuje logowania. Niezależnie od tego wyłączamy ją z indeksowania, w adresie i tytule nie ma nazwy klienta, a na stronie są tylko liczby potrzebne do decyzji. Gdy strona stoi u zewnętrznego dostawcy, sprawdzamy, czy umowa z klientem na to pozwala. Po zamknięciu sprawy stronę zdejmujemy.

13. Szkic w wątku klienta

To najkrótsza droga: asystent AI z dostępem do poczty zapisuje odpowiedź jako szkic w wątku klienta, także z tabelą HTML, a człowiek czyta, poprawia i wysyła. Szkic trafia do właściwego wątku tylko wtedy, gdy ma ten sam temat i odwołanie do wiadomości klienta. Inaczej powstaje nowy wątek, więc przed wysłaniem warto to sprawdzić razem z adresatami.

W Claude nie trzeba do tego osobnej integracji. Wbudowany konektor Gmaila włączamy w ustawieniach, w sekcji Konektory, a w Claude Code poleceniem /mcp. Asystent znajduje wątek po nadawcy albo temacie, czyta całą korespondencję i zapisuje szkic jako odpowiedź na ostatnią wiadomość klienta, z tymi samymi adresatami i tematem. Link do wiadomości skopiowany z przeglądarki zwykle mu nie wystarcza, dlatego podajemy nadawcę i temat. Konektor widzi nazwy załączników, ale nie ich treść, więc arkusz od klienta zapisujemy najpierw na dysku. Szkic powstaje w skrzynce, do której konektor jest zalogowany. Gdy klient pisał na inny adres, przed wysyłką sprawdzamy nadawcę i podpis.

„Znajdź w Gmailu ostatni mail od [klient] w sprawie [temat], przeczytaj cały wątek i zapisz odpowiedź jako szkic w tym wątku. Niczego nie wysyłaj.”

W Gmailu uprawnienie do tworzenia szkiców obejmuje też wysyłkę. Zapisywanie samych szkiców musi więc wymusić narzędzie, przez które asystent ma dostęp do poczty. Wysyłka zostaje decyzją człowieka, tak samo jak zmiana na koncie: najpierw podgląd, potem „tak”. Wbudowany konektor Gmaila w Claude potrafi też wysyłać, dlatego w poleceniu piszemy wprost: zapisz szkic i niczego nie wysyłaj.

14. Sprawdź przed wysłaniem

  • Liczby w mailu zgadzają się z podglądem zmiany (80 → 130 dolarów, w podglądzie +62%).
  • Waluta jest podana i jasne jest, czy kwoty są netto, czy brutto.
  • „Poniedziałek po promocji” zamieniony na konkretną datę.
  • Bez żargonu: udział w wyświetleniach i nazwy optymalizatorów zostają w analizie.
  • Mail zgadza się z poprzednim mailem do tego klienta, a zmianę stanowiska nazywamy wprost.
  • Szacunki nazwane szacunkami, prośby ponumerowane.
  • Wiadomość wysłana najpierw do siebie i otwarta na telefonie, także w trybie ciemnym. Link do strony otwarty w oknie prywatnym.
  • Właściwy wątek i właściwi adresaci.

Zasady w skrócie

  • W każdym zdaniu maila klienta kryje się pytanie. Wypisz je, zanim zajrzysz do danych.
  • Zadaj najwyżej trzy pytania, pierwsze zawsze o marżę. Ustal, co marża obejmuje i czy wartość konwersji jest netto. „Budżet nie jest problemem” zamień na liczbę.
  • Próg rentowności ROAS = 1 ÷ marża. Rabat podnosi próg i obniża ROAS tych samych zamówień. Marżę po rabacie sprawdź rachunkiem.
  • Cel w promocji obniżaj najwyżej do progu policzonego z marży po rabacie, a lepiej z zapasem. Najpierw budżet, potem cel.
  • Podwyżkę daj tylko kampanii, która wydaje cały budżet i traci udział w wyświetleniach przez budżet. W Performance Max patrz na wykorzystanie budżetu.
  • Kampanię w wyszukiwarce uruchamiaj po zmianie cen na stronie, Performance Max po zmianie w pliku produktowym. sale_price z sale_price_effective_date, price bez zmian.
  • Komunikat promocji ustaw z datą końca. Zasobów w działającej kampanii Performance Max nie podmieniaj w trakcie promocji.
  • Przy każdej zmianie: podgląd, zgoda, warunek przerwania i data powrotu zapisane przed startem.
  • Odpowiedź zmieść w kilku linijkach: plan z liczbami, jedno zdanie o tym, co zostaje bez zmian, ponumerowane prośby, co bez odpowiedzi klienta, data powrotu.
  • Tabelę w mailu wysyłaj tylko jako HTML ze stylami w znacznikach. Dłuższą analizę daj na stronę z datą i listą zmian. Wysyła zawsze człowiek.
Newsletter

Bądź na bieżąco z Google Ads i AI

Nowości ze świata Google Ads i AI, poradniki i tutoriale prosto na Twoją skrzynkę. Bez spamu. W każdej chwili możesz się wypisać.

Poprzedni poradnik: Docelowy ROAS w Google Ads: od czego zacząć, kiedy go zmienić i jak policzyć, czy się opłaciło